
Początkiem roku w winnicy panuje spokój, a krzewy znajdują się w stanie zimowego spoczynku. Najlepsza w tym okresie jest sucha i chłodna pogoda ze spadkami temperatury do ok. -15 °C., co zmniejszy ryzyko występowania chorób grzybowych i pasożytów. Gdy rośliny odpoczywają, mamy czas na prace w winiarni, a także na przygotowanie narzędzi do przycinania łóz i konserwację sprzętu. To też czas, aby zaplanować nowy sezon, podjąć decyzje jak ma wyglądać kolejny rocznik naszych win, są to decyzje których już nie da się potem cofnąć. W pewnym sensie jest to eksperyment i spore ryzyko. Każdy rok jest inny i każdy uczy nas czegoś nowego.

To kolejny częściowo spokojny miesiąc. W pierwszych 2 tygodniach, jeśli pogoda jest zimowa, to czas dla nas wręcz wakacyjny. Od 15 lutego rozpoczynamy prace w winnicy od zimowego cięcia. Każda roślina wymaga starannego i precyzyjnego przycięcia do założonej formy. Stosujemy kilka form prowadzenia w zależności od odmiany i kondycji każdej rośliny, więc to nie tylko praca fizyczna, ale i umysłowa. W winiarni kończymy proces klarowania win przechodząc do bardziej skomplikowanego zabiegu kupażowania. Znajdujemy również czas na butelkowanie gotowych win.

W winnicy trwa intensywne przycinanie krzewów. Praca dość ciężka, wymagająca sporego wysiłku fizycznego i dobrego podejmowania decyzji. Co prawda jest to praca automatyczna, jednak trzeba być niezwykle dobrze skoncentrowanym. Do każdego krzaczka musimy podejść indywidualnie, tj. przeprowadzić analizę wyglądu, podjąć decyzję, co odciąć, a co zostawić. Musimy przewidzieć jak roślina zachowa się podczas wzrostu. Oprócz odcięcia suchych końcówek, zbędnych łóz, dodajemy każdej roślinie odpowiedniego kształtu. Następnie mocujemy każdą z "ramion" winorośli do poprzecznych drutów, a także podwiązujemy.

Na przełomie marca i kwietnia możemy zaobserwować tzw. "płacz łozy". W tym czasie rozpoczyna się okres wzrostu i rozwoju winorośli, podczas którego z miejsc cięcia zaczyna wyciekać sok. W winnicy ostatnie porządki - naciągamy i czyścimy druty z zabrudzeń i pozostałości po zimowym cięciu. Wszystko po to, aby nowe pędy prawidłowo się rozwijały. Trzeba także zadbać o ziemię - warstwa ziemi w pasach między rzędami winorośli jest spulchniana i glebogryzowana, dzięki czemu jest dotleniona i polepsza się wilgotność. Wiosna budzi się w pełni - na krzewach można już dostrzec pojawiające się nieśmiało pączki.

Piękny miesiąc, lecz dla nas wyjątkowo stresujący, gdyż ryzyko nocnych przymrozków może przekreślić szanse na owocowanie. Rozwijające się pędy są w tym okresie niezwykle wrażliwe na chłód i temperatury poniżej 0*C, które są w stanie zniszczyć kwiatostan, a nawet liście. Najbardziej niebezpieczny dla nas czas, tzw. "zimnych ogrodników" przypada między 12 a 15 maja. Na krzewach pędy zaczynają szybko rosnąć, są już spore liście, a między nimi kwiatostany, zalążki owoców. Obserwujemy, a w odpowiednim momencie wplatamy pędy między dwa druty, dzięki czemu tworzy się odpowiednia, równa ekspozycja względem słońca.

Młode pędy winorośli rosną w zawrotnym tempie. Pogoda w tym okresie bywa gwałtowna i dość gorąca, co sprzyja szkodnikom i chorobom. Prace w winnicy intensywne polegające na glebogryzowaniu, koszeniu trawy, bieżącym wpinaniu winorośli między druty, a także przycinaniu odrastających pędów.

Kwiatostany winorośli przemieniają się w sporej wielkości grona, ale cały czas pozostają zupełnie zielone i twarde. W winnicy dbamy w tym czasie o usuwanie chwastów z winnicy. Trawa musi być krótko skoszona, aby aby inne rośliny nie odbierały winorośli wilgoci i substancji odżywczych zawartych w glebie. Z drugiej strony nadmiar deszczu w tym czasie powoduje gnicie owoców i choroby grzybowe. W takim przypadku nawet dogmatyczni winogrodnicy ekolodzy zwykle decydują się na opryski specjalnymi mniej inwazyjnymi preparatami grzybobójczymi, aby nie stracić plonu.

Na początku sierpnia grona miękną i zmieniają kolor – zaczynają dojrzewać. W owocach gromadzi się sporo cukru, spada zawartość kwasów, tworzą się różne substancje aromatyczne, a w ciemnych winogronach również garbniki (taniny) i antocyjany (barwniki). Zbyt obciążone krzewy przerzedzamy poprzez ręczną selekcję, tj. usuwamy część owoców, aby reszta mogła lepiej dojrzeć i uzyskać lepszą koncentrację cukrów i substancji aromatycznych. Wycinamy także liście zacieniające winogrona, by poprawić nasłonecznienie i wentylację.

Winogrona dojrzewają, a w winnicy trwają gorączkowe przygotowania do zbiorów. W tym okresie ze względu na większą wilgotność powietrza trzeba mieć na uwadze, że pleśń staje się coraz bardziej niebezpieczna. Podczas samego zbierania nie powinno być wilgoci na owocach, ponieważ woda może dostać się do soku co pogorszy jego koncentrację. Przy pomocy refraktometru określamy stężenie cukru w moszczu - idealne jest powyżej 20 brixów.

Kontynuujemy zbiory, które rozpoczęły się we wrześniu, a skończą się końcem października. Wszystkie nasze zbiory odbywają się ręcznie, co wpływa na lepszą jakość zebranych owoców. Kiście układane są delikatnie w skrzyniach, następnie po ręcznej selekcji trafiają do przerobu. Od tego czasu rozpoczynamy proces przemiany w wino. 🙂

Po listopadowych przymrozkach opadają liście i winnica przybiera szary, zimowy kostium. Z kolei zebrane wcześniej winogrona dojrzewają w kadziach. Krzewy winorośli kończą wegetację i wchodzą w fazę głębokiego spoczynku zimowego. Prace w winnicy sprowadzają się teraz do kopczykowania, a także nawożenia. Listopad to także odpowiednia pora, aby przygotować miejsce pod sadzenie nowych krzewów na wiosnę.

W grudniu winnica nie wymaga już zabiegów pielęgnacyjnych, najlepiej, aby w tym czasie wszystko zostało przykryte śnieżną kołderką 🙂 Z kolei w piwnicy kontynuowane są prace, tj. przelewamy i klarujemy wino z tegorocznych zbiorów.
W końcu po roku jest okazja do zalania nowych beczek z węgierskiego dębu ubiegłorocznym winem, aby od stycznia kolejny rok dojrzewały i zyskiwały na jakości, podczas kiedy my znów wejdziemy w nasz coroczny intensywny cykl życia w winnicy...
